Użytkownicy telefonii mobilnej coraz bardziej narażeni są na wszelkiego rodzaju oszustwa. Oszuści wymyślają kolejne sposoby na wyłudzanie doładowań. Ostatnia nowość to SMS-y z prośbą o pilną pomoc.
Jak na razie, w mediach pojawiały się sporadycznie informacje o niektórych komórkowych wyłudzeniach, m.in.: o "pajęczarzach", którzy włamywali się do skrzynek na koszt abonentów TP i doładowywali sobie komórki w sieci POP czy SMS-owych wyłudzeniach na "atrakcyjne" doładowania po wpisaniu odpowiedniego kodu.
Głośno było także o klientach Ery, którzy sprytnie wykorzystali promocję w ofercie Tak Tak - za 2 minuty odebranego połączenia spoza sieci Era, klient otrzymywał minutę darmowych rozmów. Spryciarze zamieszczali ogłoszenie w mediach (np. o sprzedaży sprzętu RTV w atrakcyjniej cenie), gdy ktoś zainteresowany ofertą dzwonił, musiał czekać bardzo długo, aż "kompetentna" osoba raczy podejść do telefonu.
Życie Warszawy poinformowało o nowym sposobie komórkowego oszukiwania. Jedna z czytelniczek siedząc w kinie otrzymała SMS'a o treści: "Proszę, doładuj mi telefon na 50 zł. To bardzo ważne i pilne! Ania". Nie myśląc długo, kupiła kartę do komórki i doładowała telefon na odległość. Była pewna, że był to SMS od siostry. Jednak jak się później okazało, telefon należał do zupełnie obcej osoby.