Poprzez zawiłości unijnej procedury legislacyjnej, Europejczycy, którzy będą wyjeżdżać za granicę, odczują redukcję cen roamingu najpewniej dopiero od września, a nie, jak zapowiadano, już od wakacji.
Pada więc pytanie, skąd to opóźnienie, skoro Parlament Europejski przyjął rozporządzenie w wersji uzgodnionej z krajami członkowskimi już 23 maja, a w czwartek, 7 czerwca potwierdzili je formalnie w tzw. "porozumieniu politycznym" ministrowie ds. telekomunikacji, zebrani w Luksemburgu?
Otóż, to nie jest jeszcze koniec procesu legislacyjnego – bowiem dopiero 25 czerwca ministrowie ostatecznie zatwierdzą tekst rozporządzenia po końcowych poprawkach wniesionych przez prawników i tłumaczy. Wejście w życie, nastąpi zaś dzień po publikacji w Dzienniku Urzędowym UE, co przez niemieckie przewodnictwo w UE jest zapowiedziane na 29 czerwca.
Od wejścia w życie operatorzy telekomunikacyjni, przez miesiąc będą musieli poinformować klientów o wejściu "eurotaryf" w życie oraz ich wysokości. Użytkownicy będą mieli dwa miesiące na decyzję, czy chcą z nich skorzystać; jeśli tak, to zostaną przełączeni w ciągu miesiąca - czyli zapewne na przełomie sierpnia i września. Będą mieli też prawo wybrać inne proponowane przez operatora taryfy, jeśli uznają je za lepsze.
Nowa eurotaryfa zakłada maksymalne ceny na poziomie 49 eurocentów za rozmowę wychodzącą, czyli 2,27 zł z VAT oraz 24 eurocenty za przychodzącą -1,11 zł z VAT.
Średnia cena za połączenie z wykorzystaniem roamingu w Unii Europejskiej wynosi 1,15 euro i zdaniem KE jest to co najmniej pięć razy tyle, ile wynosi rzeczywisty koszt takiej usługi.
Zgodnie z kompromisem, po trzech latach rozporządzenie wygaśnie, chyba że KE stwierdzi, że ceny wciąż wymagają regulacji. Komisja ma również obserwować rynek pod kątem ewentualnego uregulowania cen wiadomości SMS, MMS i przesyłania danych, nieobjętych obecnym rozporządzeniem.